niedziela, 19 grudnia 2010

z wizytą w ożarowie

plany były inne. mieliśmy się wybrać we trójkę do antona i heli do ożarowa, ale mama się podziębiła i postanowiliśmy zostawić ją tym razem w domu. biedna mama, nie wie jaką imprezę musiała opuścić. ja przeczuwając, że będzie niezła zabawa przed wyjazdem usnąłem na drugą tego dnia drzemkę, co mi się ostatnio nie zdarza. ale dzięki temu mogłem dłużej się bawić!

anton nie mógł się na nas doczekać i bardzo się ucieszył jak nas zobaczył. a na podłodze kręciła się tosia, którą ku uciesze zgromadzonych nazwałem toś. szaleliśmy do późna, aż w końcu hela, którą próbowano zachęcić do spania nie wytrzymała na górze i się do nas przyłączyła.

w końcu i ja padłem i wróciliśmy z tatą do naszej mamy.

przymierzam fragment karnawałowej kreacji mamy

toś w koszulce z synkiem barbapapy i barbamamy – barbouille’m

chrumcia nie opuszcza tosia na krok (i z wzajemnością)

hej, gdzie ty tam weszłaś?

hop i jestem

ganiamy z antonem po salonie

bum bum bum w stolik

no hela, nareszcie się wyszykowała do imprezowania

a to już mój domowy statek kosmiczny

ja i moja ekipa na stanowisku obserwacyjnym

1 komentarz: