piątek, 24 grudnia 2010

świętowanie

powiem wam, że co prawda to moje drugie święta, ale nie pamiętam zbytnio tych poprzednich, więc czułem się jak by to były moje pierwsze święta. pojechaliśmy do dziadków świnoujskich i znowu jechaliśmy całą noc pociągiem, i bardzo mi się to podobało, nie powiem. mój nowy idol to ciuchcia thomas i mówię tak na wszystkie pociągi. na dworcu czekali na nas dziadek ryś i babcia tania. potem była mini wigilia u nich w domu, i oczywiście prezenty, i mały spacer po parku, potem przyszła do nas ciocia ania i wujek martin, widuję ich niestety tylko dwa razy do roku, ale mamy do nich pojechać, bo nas zawsze zapraszają, a oni mieszkają w fajnych górach co się nazywają alpy.

potem pojechaliśmy na prawdziwą wigilię do prababci marysi i pradziadka antka. tam była cała gromada, my plus ciocia jocia i wujek staś, ciocia ola, wujek tomek, ciocia agnieszka i wujek jurek i ich dzieci kamil, lua (julia) i mi (dominika). było też mnóstwo jedzenia i znowu prezenty i było dużo karpia, bo po kilogramie na głowę, nawet dla mnie był wyliczony i troszkę jadłem, a najbardziej smakowały mi pierogi z kapustą i barszcz, a najlepiej podobało mi się jak wszyscy śpiewali kolędy i było bardzo wesoło. następny dzień spędziliśmy u wujka jurka i jego familii i tam lua, kamil i mi pokazywali mi swojego chomika i uczyli mnie grać na gita (gitarze) i na pianinku. było wspaniale.


najpierw pojechaliśmy na budowę, zobaczyć, czy wszystko idzie jak trzeba

wyklejaliśmy też z tatą kartki świąteczne

a to już rozpakowywanie podarków u dziadków świnoujskich

zaraz zaraz, to moje kocki (klocki)

wujek martin i ciocia ania – tyrolscy goście

śpiewamy kolędy u dziadków goleniowskich

prababcia i pradziadek są zawsze weseli jak do nich przyjeżdżam

z babcią tanią pozujemy do zdjęcia

tulenie z prababcią

znowu jest granie i śpiewanie, na poważnie tym razem

a wujek staś ma wąsy

dziadek ryś wpatrzony we mnie jak zawsze

uczę się grać na gitarce

wirtuozeria

1 komentarz: