niedziela, 18 kwietnia 2010

świnoujściaki znowu u nas

dziadki świnoujskie przyjeżdżają już do nas regularnie co miesiąc. nawet dziadek rysiek, który zanim się pojawiłem na świecie, to do warszawy przyjeżdżał tylko służbowo. przyjeżdżają w czwartek jak już śpię, więc tak było i tym razem. no, ale za to w piątek mam fajną niespodziankę.

cały weekend była fajna pogoda, tylko nasza mama trochę chorowała, no i przez to ominęły ją nawet lody. ale my z dziadkami i z tatą poszliśmy i okazało się, że na lodach była też tosia i to nie z kim innym a z leonem we własnej osobie. zaraz jak się spotkaliśmy to ustaliliśmy, że zbliża się majówka i jedziemy we trójkę na wygib do puszczy. powiem wam, że żadne z nas nie wiedziało, co to ten wygib, nawet ja chociaż jestem najstarszy, ale wszyscy się bardzo ucieszyliśmy.

dziadku, jestem sępem, a ty tak sobie jogurcik zajadasz? dawaj troszkę

o, może tu coś znajdę

baba tania przewija wszędzie...

...ale łatwo nie ma

z dziadkiem na budowie, lubię kopary

uczymy się różnych fajnych rzeczy.

w grycanie na lodach

na spacerniaku z dziadkiem

jest fajnie

brawo dziadku!!!

baba, nie pakuj się, bo i tak cię nie puszczę

jak będziesz grzeczna, to oddam ci moją nakrętkę

1 komentarz:

  1. zabierają cię na lody a karmią jakimiś przecierami...nie daj się zwojtek

    OdpowiedzUsuń