no a potem pojechaliśmy nocnym pociągiem do warszawy, spałem jak suseł i rodzice mnie rano musieli budzić. potem już tylko szybko samochodem do mrozów, a tam byli i babcia maja i dziadek marek i przyjechali też ciocia magda z wujkiem marcinem i mikołajem. znowu wszyscy jedli, a ja się bawiłem, nawet zaczepiałem mikołaja, ale on wolał grać i nie chciał się ze mną bawić. szkoda, może kiedyś zmieni zdanie.
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
święta święta i po świętach
święta jak zwykle chcieliśmy spędzić ze wszystkimi, no i jak tu to pogodzić. jeden dzień tu jeden tam. czyli najpierw pojechaliśmy do goleniowa. jak zwykle było gwarno, byli kuzyni mamy tomek i kamil i kuzynki mamy ola, julka i domina, aż piątka, i moi pradziadek z prababcią i dziadek z babcią oczywiście, no i mama i tata, no i oczywiście wujek stach z ciocią jolcią i wujek jurek z ciocią agnieszką, ach było wesoło i do tego dostałem mnóstwo prezentów od jakiegoś pana zajączka, a ja myślałem, że tylko mikołaj przynosi prezenty w święta. a do tego święta w tym roku były u cioci jolci i był też riko, czyli czarny pies, który uwielbia mnie oblizywać, i kiedy tylko nikt nie patrzy to mi oblizuje głowę, a ja się wcale ale to wcale tego nie boję. no ale jak nas przyuważą, to od razu podnosi się lament i zamykają riko w łazience albo na balkonie. byliśmy też w kościele. ja w kościele jestem bardzo grzeczny, szczególnie, jak msza jest dla dzieci i krótka, więc sobie chodziłem po schodach i zawędrowałem prawie pod sam ołtarz, gdzie był ksiądz.
no a potem pojechaliśmy nocnym pociągiem do warszawy, spałem jak suseł i rodzice mnie rano musieli budzić. potem już tylko szybko samochodem do mrozów, a tam byli i babcia maja i dziadek marek i przyjechali też ciocia magda z wujkiem marcinem i mikołajem. znowu wszyscy jedli, a ja się bawiłem, nawet zaczepiałem mikołaja, ale on wolał grać i nie chciał się ze mną bawić. szkoda, może kiedyś zmieni zdanie.
baba, czemu mnie tak musisz kochać?
z tatą zawsze coś nowego
rodzinka na spacerze
prababcia marysia, brawo dla niej!
tym razem nie karmi mnie tata, hihi
wujek marcin zawsze opowiada opowieści
kolejna kanapa, przy której można pochodzić
i natknąć się na czyjeś nogi
no a potem pojechaliśmy nocnym pociągiem do warszawy, spałem jak suseł i rodzice mnie rano musieli budzić. potem już tylko szybko samochodem do mrozów, a tam byli i babcia maja i dziadek marek i przyjechali też ciocia magda z wujkiem marcinem i mikołajem. znowu wszyscy jedli, a ja się bawiłem, nawet zaczepiałem mikołaja, ale on wolał grać i nie chciał się ze mną bawić. szkoda, może kiedyś zmieni zdanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz