no ale najważniejsze, że dziadki bardzo się ucieszyli jak mnie zobaczyli. zabawy na podłodze było co niemiara. a po południu mieliśmy gości z austrii. była u nas ciocia ania, od mamy z klasy, ze swoim mężem martinem. od razu mi się spodobali, bo są bardzo weseli. a najlepsze jest to, że zapraszają nas do siebie w wakacje. ale fajnie – pojedziemy nad jezioro na motorówki! jakby było mało atrakcji to jeszcze poszliśmy do weroniki i jej rodziców – cioci lidki i wujka irka. uff, można się pogubić z tymi wszystkim znajomymi. w każdym razie weronika pokazywała mi swoją kolekcję zabawek i w ogóle się mną zajmowała, a rodzice mogli sobie spokojnie porozmawiać.
w sobotę byliśmy na spacerku z innymi kolegami mamy ze szkoły – ciocią kasią i wujkiem michałem i z ich dziećmi. piotruś zwany pitkiem miał taki super rowerek bez pedałów i ja też bym taki chciał. no i w ogóle to chyba fajna musi być ta szkoła, bo można tam mieć dużo znajomych.
po południu pojechaliśmy już do goleniowa. było bardzo wesoło, a wszyscy chcieli mnie brać na ręce i się ze mną bawić. ja to jednak jestem towarzyski chłopak!
weronika z rodzicami, domek i straż pożarna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz