piątek, 26 czerwca 2009

kto to są rycki

dzień zaczął się dość leniwie. tata oświadczył wszem i wobec, że jest niewyspany i przeniósł się z kołdrą do salonu, żeby jeszcze podrzemać, a ja zająłem swoje stałe miejsce na stoliku kawowym-wojtkowym. jak już odpoczęliśmy to mama znowu wyjęła z szafy taki niebieski przedmiot z płaskim spodem buchającym parą. no i przez pół dnia jeździła tym przedmiotem po desce surfingowej na stojaku. rodzice wyjaśnili mi, że w ten sposób prasuje się rzeczy po praniu. lwią część tych rzeczy stanowią moje ubranka i pieluchy, no ale jak się ktoś tak stroi jak ja i lubi siusiać bez pieluch, to nic dziwnego, nie? tata się śmieje, że właściwie to moglibyśmy już nie chować tej deski i wieszaka na pranie do szafy. chyba nie muszę wam mówić, jaką minkę zrobiła mama, jak to usłyszała…

potem chyba trochę pospałem, a jak się obudziłem to był już wieczór i przyszli kolejni fajni goście – ciocia ania i wujek krzyś, rodzice mówią na nich rycki. wujek krzysiek dziwił się, że nie mam mięśni na łydkach, tak więc muszę nad tym popracować. chyba przypadłem im do gustu, bo zabawili u nas dłużej niż inni, a do tego wszyscy poszli ze mną do łazienki na kąpiel. w międzyczasie obejrzeliśmy kilka śmiesznych skeczy na internecie, tata wypił z wujkiem krzyśkiem piwo, a potem udałem się na zasłużony odpoczynek.

lubimy sobie z tatą tak poleżeć

tak mamie pomagałem prasować

nie ma to jak sobie pospać

moja ulubiona pozycja na kolankach

a to włanie są rycki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz