wtorek, 14 czerwca 2011

urodziny urodziny...

dziś są moje urodziny. przez to całe zamieszanie z bartusiem jednak nie urządziliśmy imprezy dla większej liczby osób. na szczęście dziadki i rodzice wcale o nich nie zapomnieli. najpierw przyjechały dziadki zwolińskie i dostałem super prezent tablicę do pisania. teraz mogę sam pisać literki, co prawda mamie i tacie gorzej wychodzi ich rozpoznawanie (gorzej niż, jak oni rysują a ja zgaduje), ale może się jeszcze nauczą.

oprócz tego powoli upływają pierwsze dni życia bartusia. jest on bardzo spokojny, dużo śpi, może dlatego, że jest żółciutki, czyli ma żółtaczkę. mama się trochę martwi, ale niedługo idziemy do lekarza i się wszystko wyjaśni co i jak. bartuś na razie wstaje często w nocy i rodzice starają się spać jak tylko udaje im się utrafić, że w ciągu dnia śpimy i ja i on, a wcale nie jest łatwo hi hi.

jeśli chodzi o spacery, to do tej pory jeździliśmy tylko na spacery po naszym lesie. bartuś w wózku, a ja jak zwykle swoimi drogami, czyli mama prowadziła wózek, ja przez parę kroków pomagałem pchać, a potem hopsa do lasu, no i tatuś musiał mnie gonić… wczoraj tata nas zabrał na spacer do różnych fontann. ale tam było fajnie. bartuś spał, a ja szalałem, szkoda tylko, że na koniec spaceru wpadłem pod rower, bardzo się wszyscy przestraszyliśmy, ja też i płakałem. różni ludzie nakrzyczeli na panią, która mnie przejechała. na szczęście nic mi się nie stało, tylko lekko zdarłem łokieć.

babcia maja z dwoma wnuczkami

ja prowadzę wózek

ach te fontanny

rodzice koniecznie chcą, żeby bartusiowi odstawały uszy

„ach ten bartuś”

rzut młotem

hejo

wysoooko

2 komentarze: