poniedziałek, 27 czerwca 2011

pełna chata

mówię wam, jeszcze na nowym domu nie było tyle ludzi co ostatnio, i mi się to bardzo spodobało. po pierwsze przyjechała ciocia wika, z którą rozmawiamy sobie każdy w swoim języku, ciocia po rosyjsku, a ja do niej po polsku, ona wszystko rozumie co do niej mówię, a ja rozumiem co ona do mnie, uczy mnie też nowych słówek, a jak raz poszła mnie usypiać na spacer do lasu, to siedziała ze mną na kamyku przez dwie godziny, żebym sobie mógł spać na powietrzu, taka jest fajna. z ciocią wiką przyjechała babcia tania, z którą zawsze jest super, bo jest wesoło, dużo jedzenia i mama jakaś taka bardziej wypoczęta. był też dziadek ryś, z którym rozrzucaliśmy wielką górę ziemi, którą przywiozła ciężarówka, a ziemi było 18 ton, to podobno bardzo dużo. tą ziemię rozrzucaliśmy, żeby było ładniej.

potem przyjechał jeszcze wujek fredek, który niestety był chory i leżał w izolatce na półpiętrze, żeby nie roznosić zarazków i był przez to smutny i ciocia celina i ciocia gosia, która się ze mną jak zwykle dużo bawiła. i w domu było gwarno i wesoło, i ogólnie mi się podobało.

byłem też u lokalnego fryzjera

bartuś z bliska

nasze roboty ziemne

śniadanko

ciocia wika rysuje a my z ciocią celiną patrzymy co i jak

cioci gosi pokazałem moja tablicę

bartuś z babcią

ciocia wika masuje bartusiowi brzuszek

wślizg z pieskiem

ja i bartuś na kolanach u mamusi

bartuś ziewa

końcówka prac

1 komentarz: