wtorek, 24 sierpnia 2010
krakowiaczek jeden
znowu weselicho, tym razem u wuja łukasza i cioci sylwi z krakowa. najpierw było super, bo w pociągu dostaliśmy specjalny przedział, i mieliśmy go tylko dla siebie i był przewijak i kolorowe obrazki i dużo miejsca na wózek. a potem pojechaliśmy na wzgórze i tam był taki zameczek czy coś, chwila moment i już trzeba było do kościoła jechać, jak zwykle byłem bardzo zainteresowany różnymi stopniami, ale starałem się nie przeszkadzać. potem było wesele i dobre jedzenie, a ja miałem specjalne miejsce i dostałem prezenty różne specjalnie z podpisem dla mnie, które przygotowała ciocia sylwia, a wcale mnie wcześniej nie znała. i były inne dzieci i było naprawdę fajnie. a potem spałem na weselu, zasnąłem w pokoju, ale rodzice mnie przywieźli na salę weselną i spałem. bardzo fajne te wesela.
w ciągłym ruchu
w naszym przedziale
lans musiał być
jestem szybki
jak zwykle w kolejce z życzeniami
miałem specjalne miejsce
na początku drzemka
hej mała, zobacz jakiego mam balonika
hopsa
dostałem bułę i byłem najszczęśliwszy
ale widok, o ja
schody uwielbiam
z mamą się tańczy
i z tatą też
a to para młoda, ciocia sylwia i wuj łukasz, kumpel taty z podstawówki, sto lat!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz