wyjazd do londynu nie był jedyną niespodzianką dla taty. w niedzielne popołudnie wysłaliśmy go z mamą na nowy stadion, co się nazywa łemblej czy jakoś tak. a na tym stadionie grał dzisiaj manchester! znacie ten manchester, miałem kiedyś ich strój, taki czerwony, ale z niego wyrosłem. no więc tata, jak się dowiedział, że idzie na ten mecz z to prawie pod sufit podskakiwał z radości.
tata pojechał, a my zostaliśmy z mamą w hyde parku. biegałem, przynosiłem mamie kamyczki, szukałem kaczek i w ogóle dobrze się bawiłem. potem mama zabrała mnie do muzeum nauki i też było super. widzieliśmy najstarszą lokomotywę świata, forda t i różne różności. mama mówi, że takie muzeum będzie niedługo w warszawie. już się cieszę!
tatko wrócił cały w obłokach, bo jego drużyna wygrała. razem poszliśmy na kolejny długi spacer. odwiedziliśmy królową angielską, znaczy się chcieliśmy odwiedzić, ale miała zamkniętą bramę. dobrze chociaż, że widziałem tych żołnierzy w śmiesznych futrzanych czapach. że też im nie gorąco...

tata idzie na mecz

mamo, chodźmy z tatą

widok kaczek już mnie tu nie dziwi

rączka

kamyczek dla mamy

zdjęcie dla dziadka rysia

układamy klocki

rysowanko

tata wrócil

dzwonimy?

prowadzę mamę ulicami londynu

tu mieszka pani królowa

hej, pani elu, tu zwojtek!

kanadyjska woda – tu mieszkamy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz