miałem w ostatni weekend stycznia niezłą niespodziewankę. przyjechał do mnie mój dziadek, na którego mówię jiś, a ma na imię ryś jak wiecie. przyjechał specjalnie dla mnie aż ze świnkowa, co zajmuje cały dzień albo całą noc. bawił się tylko ze mną i raz próbował mi nawet poczytać po angielsku książkę, ale była bez obrazków, więc słuchałem tylko przez chwilę. oprócz tego zabraliśmy dziadka na budowę, bo zabieramy tam wszystkich, sami siebie też ciągle zabieramy. no i na spacer po lesie. byliśmy też w fajnej knajpce co się nazywa nomia i dają tam pyszne jedzenie. a potem spotkaliśmy hiszpanów co im odholowali samochód. no i byliśmy jeszcze na lodach, i to chyba tyle co robiliśmy.
a w poniedziałek przyjechała do mnie babcia maja i wymyśliła nową fajną zabawę, przesypywanie kaszy. bawiłem się i bawiłem, jak mama ze mną była też. potem mama długo sprząta, po tej mojej zabawie, bo chociaż się bardzo staram, to kasza jest wszędzie, mama się śmieje, że całkiem jak z igłami od choinki (pod choinką są pre, a na choince nanu – anioł i bombi - bombki).

Droga w piżamie? Jak to droga w piżamie? Nie można było drogi na podłodze ułożyć?
OdpowiedzUsuńjak 'klejarzem' to raczej tory powinniście z dziadkiem układać :)
OdpowiedzUsuńco racja to racja :)
OdpowiedzUsuń