sobota, 26 lutego 2011

wuwu staś i ciocia ola

jakby ktoś powiedział wuwu stasiowi, że przyjedzie do warszawy, to sam by nie uwierzył, przecież wuwu nie lubi nigdzie wyjeżdżać. ale na szczęście udało się go podstępem przyciągnąć, no i przyjechali, razem z ciocią olą, jego córką, a moją chrzestną.

przywieźli pełny samochód jedzenia od cioci joli, która robi dużo różnych pysznych dań.

wuwu ma w goleniowie, gdzie mieszka, „bee”, czyli ja tak mówię na pszczółki, i ma też ule (to też umiem mówić), a bee robią miód, i mieszkają w ulu. a ja lubię miód i jem go rano z kaszką i z minkami (malinkami). ot i cała historia.

ciocia ola załatwiała różne sprawy biznesowe, ale na szczęście miała chwilę, żeby mnie zabrać na kawkę.

wuwu staś czyta mi o pomie (pomidorze) chociaż zapomniał okularów to nieźle mu szło

jem dorosły obiadek, polędwiczkę z ziemami (ziemniakami)

w kawiarni zaczepiłem japonki i wołałem do nich „pies”

ciocia ola lubi kawkę

zasnęło mi się

a tu wuwu czyta o misiu kubusiu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz