jakby ktoś powiedział wuwu stasiowi, że przyjedzie do warszawy, to sam by nie uwierzył, przecież wuwu nie lubi nigdzie wyjeżdżać. ale na szczęście udało się go podstępem przyciągnąć, no i przyjechali, razem z ciocią olą, jego córką, a moją chrzestną.
przywieźli pełny samochód jedzenia od cioci joli, która robi dużo różnych pysznych dań.
wuwu ma w goleniowie, gdzie mieszka, „bee”, czyli ja tak mówię na pszczółki, i ma też ule (to też umiem mówić), a bee robią miód, i mieszkają w ulu. a ja lubię miód i jem go rano z kaszką i z minkami (malinkami). ot i cała historia.
ciocia ola załatwiała różne sprawy biznesowe, ale na szczęście miała chwilę, żeby mnie zabrać na kawkę.

wuwu staś czyta mi o pomie (pomidorze) chociaż zapomniał okularów to nieźle mu szło

jem dorosły obiadek, polędwiczkę z ziemami (ziemniakami)

w kawiarni zaczepiłem japonki i wołałem do nich „pies”

ciocia ola lubi kawkę

zasnęło mi się

a tu wuwu czyta o misiu kubusiu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz