czwartek, 27 stycznia 2011

wizyt ciąg dalszy…

najpierw przyszedł do mnie lem. oczywiście lema wszyscy znacie i ja też go bardzo dobrze znam, ale od dwóch dni mama i babcia ciągle mi mówiły, że przyjdzie lem i że należy się dzielić z nim zabawkami, no i jak to fajnie się bawić nie ‘sam’, ale właśnie z kolegą. jak przyszedł lem to ku zaskoczeniu mamy (jak była nela to wyłem przez 2 godziny, bo nie chciałem żeby bawiła się moimi zabawkami) zasypywałem go moimi zabawkami i ciągle mu coś przynosiłem. mama nie mogła uwierzyć własnym oczom. no może parę razy powiedziałem ‘sam’, ale nic a nic nie płakałem.

następnego dnia przyszła ciocia asia i wuwu, nie mogłem wymówić jego imienia, bo jest takie jak moje, ale nie nazywałem go nunuś. w każdym bądź razie wuwu przez chwilę się ze mną bawił śmieciarą, którą dostałem od niego i cioci, ale zaraz ciocia chciała, żeby się z nią bawić, a ona miała korale, a ja uwielbiam korale. no i potem wszyscy jedli, nawet ja dostałem trochę.


lem i jego mama

a tu z lemem zajadamy, lem chrupa a ja mojego psa mumu

a tu przekładam muszelki, lubię robić wszystko przy blacie kuchennym

zdjęcie bez pozowania z ciocią asią i wuwu wojtkiem

zdjęcie z pozowaniem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz