piątek, 16 lipca 2010

znowu urodziny

jak się ma urodziny pierwszy raz, to się okazuje że można je mieć kilka razy. tak się zdarzyło i u mnie. bo przyjechał wujek marcin, z mikołajem moim kuzynem i z ciocią madzią i z jeszcze jednym kuzynem, który jest na razie taki mały, że nic nie mówi i go nie widać. w każdym bądź razie, nie będę już najmłodszy w naszej bandzie i może będzie z kim w piłę pokopać.

tym razem nie było tortu, ale był prezent i znowu płakałem jak rozdzierali ten piękny papier, w którym prezent był opakowany. okazało się, że to osprzęt do samochodu, żebym się mógł bawić i nie marudzić jak gdzieś daleko jedziemy. mama obiecała, że już jutro gdzieś pojedziemy, nie mogę się doczekać, hihi.


uwielbiam robić minkiiii!

gości przyjmowałem w pieluszce bo było baaardzo gorąco

to mój nowy super domek, w którym się ciągle chowam, a mama i tak mnie nie może znaleźć, wujkowi się udało

gdzie ja jestem? (na ramionkach plastry po szczepionkach, byłem bardzo dzielny, zapłakałem przez chwilkę i zaraz nie płakałem i dostałem nalepkę, że jestem dzielny i odważny)

jednak rondelek w wannie to świetna sprawa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz