cały tydzień mało co się działo, ale powiem wam, że w środę przyszły do mnie kowalaki. już kiedyś ich spotkałem, ale oczywiście nic nie pamiętałem. pitek i jego siostra martynka bawili się ze mną, a mama i tata rozmawiali z ciocią kasią i wujem kowalem o nianiach elektronicznych, o tym co pitek może a co nie może jeść i ogólnie o życiu. było śmiesznie, pitek dużo ze mną gadał i wcale nie zadzierał nosa, chociaż jest o wiele starszy. w sobotę jedziemy z nimi na wesele do wuja rafała, więc przynajmniej będę kogoś znał, bo jadę bez pary, a wiecie jak to jest na weselach bez pary.
w piątek pojechaliśmy na budowę i tam robiliśmy różne pomiary, ja musiałem swoje dołożyć, latałem i zaznaczałem na ścianach to i owo.
no a wieczorem w piątek pojechalismy do cioci iwonki i wuja mikołaja, no i do heli i antona, mają oni naprawdę wielki dom, a najbardziej podobały mi się schody i nawet udało mi się raz uciec rodzicom i wejść prawie na samą górę. ale byłem zadowolony... mama mniej.

robimy bałaganik

jakby ten tata wyglądał z trójką dzieci

pracuję dzielnie

wuj mikołaj z helą i antonem

gdzie jest wojtek?

tutaj!

i już na górze

a tu taka nagroda, pokój antona pełen zabawek. najfajniejsze wydało mi się liczydło

jem sam

najpierw musi spaść z łyżki

potem można spróbować rączką
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz