do kina na film "jeden dzien" zabrali nas ciocia marta, wujek szymon i ich syn czesio. w kinie muranow, rodzicow ulubionym, raz na miesiac sa seanse dla ludzi z dziecmi, gdzie sa specjalne panie i daja dzieciom plasteline i sie mozna brudzic, a dla takich malych jak ja sa przewijaki, no i nie placa dzieci za bilet!
wojtus sie tylko na tym filmie zdziwil, czemu ta pani na koncu lezala, a potem lezal pan, kto ogladal film, to wie o co chodzi. a oni nie lezeli razem podpowiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz