środa, 9 listopada 2011

jesienni goście c.d.

jak już pisaliśmy wcześniej, przychodzą do nas jesienni goście. była u nas w tym tygodniu ciocia linguka, która nas lubi odwiedzać, i którą my bardzo lubimy. ja to zawsze pytam, czy będą gofry, a mama mnie poucza, że gofry są na dokładkę, a najważniejsza jest ciocia (jakbym nie wiedział). no i tym razem gofrów nie było, ale i tak było bardzo wesoło. ciocia jak przyjeżdża to opowiada bardzo śmieszne historie i rodzice wtedy dużo się śmieją, co my z bartusiem też bardzo lubimy.

potem jak ja byłem w przedszkolu, to była u nas ewcia marchewcia, ze swoją mamą pauliną. ciocia paulina kiedyś pracowała z rodzicami, ale już nie pracuje tam, ale ma za to ewcię marchewcię, która jest taka do niej podobna, że nie wiem. jak u nas były, to poszli wszyscy na spacer po lesie i ich nie było ładnych parę godzin, a potem jeszcze bartuś i ewcia spali na tarasie. jakby im było mało.

jak ja wracam z przedszkola, to odbiera mnie mama z bartusiem, wracamy sobie przez las, no chyba, że pada, albo mamy coś do załatwienia, to jedziemy samochodem. potem mamy czas tylko dla siebie, ja, bartuś i mama, i czekamy na tatę. ostatnio tłumaczyłem bartusiowi, gdzie jest tata, mama podsłuchała i bardzo się śmiała: „nasz tata wraca pociągiem z orlenu, tam pracuje, po co? może iść po piniążki do bankomatu, niech nie chodzi do pracy po pieniążki”.

zapraszamy do naszego lasu!

gościom robię kawkę z tatusiem, wtedy mogę wstawać na parapet

ciocia linguka od razu porwała bartusia

tort bezowy

i uwielbiane przez mnie oblizywanie podczas robienia ciast

bartuś i jego nowa koleżanka...

... ewcia marchewcia...

...spała na tarasie...

...a bartuś imprezował z ciocią pauliną

tłumaczę bartusiowi, że takim pociągiem jeździ nasz tata i wraca z pracy

bartuś bardzo się tym zaciekawił

2 komentarze: