niedziela, 31 lipca 2011
przyjechali goście
w weekend do świnkowa zjechali goście… tak, tak w końcu spotkałem pierwszy raz w życiu moją prababcię marysię, czy też jak ją wojtuś nazywa: misię i mojego pradziadka antoniego, po którym dostałem drugie imię. przyjechała też ciocia jolcia, po której imię ma nasza mama i ciocia ola, która jest chrzestną wojtusia. ciekawe, kto będzie moją chrzestną i co to w ogóle znaczy ta chrzestna. wszyscy się mną zachwycali, i wojtusiem, który co prawda sikał na podłogę i nie chciał do nocnika, a na nocniku tylko oglądał krecika, ale nadawał jak małe radio. ciągle coś opowiadał, jak to on chodzi z babcią na promy, i jaka fajna jest plaża, i że ja jestem jego braciszkiem i że mnie kocha, nawet bardziej niż psa. był też dziadek ryś, który bardzo lubi ze mną siedzieć na kolanach i pomagać mi się podciągać, aż mama mówi, żebyśmy aż tyle nie ćwiczyli, bo jestem jeszcze malutki. dziadek chciał mi nawet dać borówkę jak byliśmy na działce, ale mama nie pozwoliła. przyjechał też po nas tatuś, bo to już koniec naszych wakacji nad morzem niestety, a najgorsze, albo najlepsze jest to, że ostatniego dnia wyszło piękne słońce i zrobiło się naprawdę ciepło i plażowo, tak jak miało być przez cały ten czas.
dziadek ryś trzyma mnie na rączkach
i za rączkę
a mi się to bardzo podoba
czasami przychodzi porozmawiać z nami wojtuś
wojtuś może malować farbami
potem rączki umyjemy
wojtuś mumia
ja z ciocią olą
pradziadek antek, dziadek ryś, prababcia misia, ciocia ola i ciocia jola
mój braciszek wojtuś w czapce mrówkowej
ja w czapce jeżykowej, trochę maławej, ale nadal fajnej
kąpać się lubię
nawet bardzo
wojtuś maluje też pędzelkiem
z pradziadkiem i prababcią
u tatusia
wojtuś śpi bardzo śmiesznie
nie ma jak u mamy
wojtuś i mama budują
z piachu
tatuś z wojtusiem
nogi wojtusiowe
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz