weekend zapowiadał się na pracowity już od piątku. w piątek przyszła do nas ciocia paulina, nie widziałem jej od dawna. od jak bardzo dawna dawna, to sobie możecie uświadomić, że jak ostatnio ją spotkałem, to było lato i było to w łazienkach, i do tego ciocia dała mi taką śmieszną koszulkę z myszką miki, co zrobiła różowego balona z gumy balonowej. to ponad rok temu było, hoho. ciocia wesoła jak zawsze, nawet mnie pochwaliła, że byłem grzeczny.
w weekend spotkaliśmy się też z ciocią madzią i wujem chalem, a potem dołączyli do nas wuj paweł i ciocia agata. byliśmy w kafe kafka, i było bardzo miło, do momentu, jak zderzyłem się z wielkim metalowym parapetem i nabiłem porządnego guza na czole.
potem poszliśmy jeszcze na chwilę na placyk zabaw i zjeść do centrum kopernika. była za duża koleja, więc wciągnąłem tam swój obiadek i pogadałem z robotem przy wejściu. na pewno jeszcze tu wrócimy.

ciociu paulino, czemu już idziesz?

my z mamą czytamy travelers, gdzie by tu teraz pojechać

moje kaczki, które odwiedzamy codziennie z babcią

tato, fajnie razem rysować

wujek chal musiał mi pokazywać różne auta w tej gazecie w kafe kafka, to z nim najwięcej gadałem

a jednak się tu je, pomidorowy krem od taty

oto my, przy placyku

robocop w centrum kopernika

z mamą czytamy książeczkę
A czemu ten parapet Cię zaatakował?
OdpowiedzUsuńbo był tak zwariowany jak ja :)
OdpowiedzUsuńa parapet też ma teraz guza?
OdpowiedzUsuń