niedziela, 3 października 2010

powrót do domu i pracowita niedziela

wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. jak tylko wszedłem do domu, to rzuciłem się na moje zabawki i nie było mnie przez jakieś dwie godziny. w nocy nie chciało mi się spać, bo przecież czułem, że to środek dnia, a tu wszyscy dookoła chrapali. no, ale ja jestem chłopak towarzyski, więc obudziłem rodziców i zachęcałem ich do zabawy. rano tata poszedł do pracy, a my mieliśmy cały dzień dla siebie z mamą. a następnego dnia przyjechała do mnie babcia maja, za którą się bardzo stęskniłem.

w weekend, a zwłaszcza w niedzielę, nadrabialiśmy zaległości towarzyskie. spotkaliśmy karinkę i jej rodziców w parku, odwiedziliśmy ciocię piszczałkę i wujka jacka, a na koniec byliśmy u stasia, marysi i ich rodziców w ich nowym mieszkanku. uff, po tylu wrażeniach byłem wieczorem zupełnie zmęczony i gotowy, żeby przespać całą noc.

buty siedmiomilowe

listek dla karinki na powitanie

sztuki gimnastyczne

buzi karince

gapy dwie

zajadamy winogrona z ciocią piszczałką

marysia pokazuje mi książki dla dorosłych

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz