wtorek, 19 czerwca 2012

wpis urodzinowy bartudusiowy

tak, tak wierzcie bądź nie, ale skończyłem już rok, co dla jednych to może jest mało, ale dla mnie to jest baaardzo dużo.


jaki jestem

jestem milusiński, takie słyszę co chwilę komentarze, jak się uśmiechnę, to nie ma w okolicy osoby, która by takiego uśmiechu nie odwzajemniła. jak mam dłuższe włosy, to myślą, że jestem dziewczynką. mam nawet taką piżamkę w serduszka, która ma rękawki z falbankami (prezent od jednej cioci) i jak się w nią wystroję, to jestem istną dziewczynką. mam też swoje zdanie, żeby nie było tak miło, więc jeśli ktoś chce coś zrobić inaczej niż to sobie obmyśliłem, to odrzucam głowę do tyłu, kładę się na podłogę i płaczę, czasami się turlam z pleców na brzuch i z powrotem i płaczę jeszcze głośniej. a jak to wojtuś robi coś nie po mojej myśli, to potrafię go nawet ugryźć. dużo też śpię, bo po dwie godziny dwa razy dziennie. a jak nie śpię, to potrafię bawić się całkiem sam, chyba, że mam dzień chodzenia za mamą, wtedy nie ma przede mną ratunku.

co umiem

umiem pokazywać dzidzię na słoiczku i na pokrywce gerbera, umiem też pokazać lampę, chociaż, jak mnie spytają o lampę na podwórku, to też staram się ją znaleźć, więc słowo lampa powoduje, że patrzę na górę, ale przecież słońce to też wielka lampa. dodatkowo umiem robić brawo i czasami jak mam taką ochotę pokazać jaki jestem duży. robię też papa, ale tylko czasami. od półtora miesiąca umiem też raczkować, co w moim przypadku, było sprawą długo wyczekiwaną, a że dorośli zawsze muszą na coś czekać, to teraz czekają na to aż będę chodził. tymczasem chodzę na czworakach po schodach, głównie w górę i chodzę przy meblach, czego to nauczyłem się szybciej niż raczkowania. umiem też sam jeść z miseczki, rączką wyciągam i zapycham do buzi nawet największe kawałki i kęsy. umiem też pić przez słomeczkę (tego nauczyłem się od wojtudusia).

co lubię

boróweczki i całkiem przemielone słoiczki dla dzieci powyżej 5 miesiąca, jak są jakieś odrobiny, to już gorzej, chyba że to słoiczek rybny, taki zjem w każdej postaci. jeśli chodzi o jedzenie dorosłe, to bardzo lubię wszelkie kiełbasy i wędliny, a także mięso, ziemniaki i owoce. wszystko w postaci nieprzemielonej, bo muszę sobie to dokładnie obejrzeć i dopiero załadować do buzi. uwielbiam też flipsy kukurydziane i paluszki lajkonik junior.

ze spraw niejedzeniowych, bardzo lubię bawić się płytami, co nie podoba się moim rodzicom, szczególnie, że jak mi się uda wyjąć książeczkę z pudełka płytowego, to różnie z nią bywa, o płytach nie wspomnę. lubię też chodzić na spacery i oglądać listki, przytulać się do mamy i taty, być całowanym po szyjce, rozbrajać budowle wojtudusia, chlapać w wannie i bawić się butelkami z szamponem albo mydłem (taka pusta butelka traci dla mnie cały urok). lubię też słuchać jak ktoś do mnie mówi przez telefon. uwielbiam też objadać metki i zgryzać naklejki albo ceny ze wszystkiego co wpadnie w moje rączki. no i uwielbiam jak tata wraca z pracy, wtedy rzucam wszystko i pędzę do drzwi, choćby nie wiem co. acha, jeszcze lubię uciekać mamie na taras i siedzieć w korze, która jest u nas między cisami, uwielbiam, jak przyczepia mi się do pieluchy.
czego nie lubię

nie lubię jak tata wychodzi rano do pracy. wtedy płaczę i nie pomaga robienie papa. nie lubię też, jak wojtuduś za mocno mnie przytula, albo mi coś zabiera. z przewijaniem pieluchy też jestem na bakier, więc mama mnie ustawia przy jakimś ciekawym zajęciu i chops przewija tak, że nawet nie zauważę.

1 komentarz: