czytałem ostatnio z rodzicami różne książeczki o zębach: jak zuzia poszła do dentysty, jak tupcio chrupcio o zęby dbał i tym podobne. okazało się, że i ja umówiłem się na przegląd zębów do pana doktora, do którego chodzi już mama, babcia maja i dziadek marek. nie wiedziałem, czego się tak naprawdę spodziewać, ale tak naprawdę w ogóle się nie bałem. zresztą nie było czego.
a potem przyszedł długi weekend. spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. najpierw odwiedziliśmy prababcię jadzię, czyli prajadzię. było wesoło i było dużo przytulania. a potem? o tym już w następnym wpisie…
na początku byłem trochę spięty
ale magiczna różdżka zrobiła swoje
i pozwoliłem panu doktorowi sprawdzić ile mam ząbków
a na koniec obiecałem, że jeszcze tu kiedyś wrócę
tymczasem w ogródku wiosna
sprawdzam swój talent muzyczny
a prababcia cieszy się z wizyty bartusia
i mojej też

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz