czwartek, 6 stycznia 2011

my u prajadzi, a stella i stefan u nas

podobno trochę się opuściłem i nie piszę już tak dużo jak kiedyś. mamy luty, a na blogu jeszcze stary rok? no dobra, nadrabiamy.

sylwestrowy wyjazd był bardzo udany, ale też bardzo szybko się skończył. na osłodę w drodze powrotnej do warszawy odwiedziliśmy moją prababcię jadzię, ciocię asię i wujka leszka. mówię wam, prajadzia jest kochana. jakbyście nie pamiętali to przypomnę, że ma już prawie 93 lata. a ja ledwo 1,5 roku…

wieczorem wróciliśmy do domku i odwiedzili nas jeszcze ciocia stella i wu-wu stefan. zabawny ten wujek, zawsze się wszyscy śmieją, jak on coś opowiada. ciocia śmieje się trochę mniej, ale to pewnie dlatego, że ona już tego wujka dobrze zna. ja już występowałem w piżamce i szykowałem się do spania, ale zapamiętałem, że dorośli obiecywali sobie kolejne spotkanie wkrótce, tym razem na dłużej.

buzi od prajadzi

pozuję z serem w rączce

takie rzeczy teraz buduję sam

w kuchni mogę pomóc…

…i na korytarzu pozamiatam…

…i na budowie też się przydam

1 komentarz: