sobota, 21 maja 2011

duuużo pracy przed nami

odkąd się przeprowadziliśmy wydaje się nam wszystkim, że prace nad domem nie mają końca. ciągle jakieś wiercenia, wyrywanie chwastów, zakupy w marketach budowlanych. ja bardzo lubię do tych marketów chodzić, mogę tam wynajdywać różne śrubunki (śrubokręty) i młotki i uciekać tacie (mama już nawet nie próbuje mnie ganiać). do tego, przyjeżdża do nas częściej babcia tania, żeby pomagać, bo mama nie może za dużo robić z powodu bartusia, który siedzi u niej w brzuchu.

była też u nas ciocia ola, której nie zdążyliśmy zrobić żadnego zdjęcia, a która pomyła dużą część okien, i która przywiozła mi z islandii koszulkę, którą będę nosił za rok, ale to dobrze, „bo się nie zniszczy”.

byli też u nas wujek tomek i ciocia kala, i tata poprosił wujka tomka o pomoc przy klejeniu tapety i przyklejali tapetę, a my z ciocią czytaliśmy książkę o małpkach, i od tej pory jest to mój ulubiony wierszyk, gdzie się podziały moje daktyle…


ciocia kala czyta

wujek z tatą przy pracy

pomimo tego, że mam swoje łóżeczko i najprawdziwszy swój pokój, zakradam się często nad ranem do rodziców i śpimy sobie jeszcze chwilkę

stolarze nie dokończyli roboty i mogłem sobie spać na łóżku piętrowym…

… oczywiście z pieskiem

ach te chwasty

z babcią tanią przy pracach polowych

niesiemy wiadro

truskawki uwielbiam

na dzień dziecek dostałem garsztat

tata też pomaga

1 komentarz: