wtorek, 14 sierpnia 2012

lizaki nie do lizania i miszewo

w połowie sierpnia znów odwiedziliśmy miejsce, w którym byliśmy dwa lata temu, czyli lizaki na kaszubach. znów było spanko w namiocie, z czego byliśmy bardzo zadowoleni. nawet nie zauważyliśmy, że było dość zimno i rodzice przykrywali nas chyba tuzinem warstw ubrań i kocyków.

w tych lizakach to było całe przedszkole, bo przyjechało aż 15 dzieci plus rodzice oczywiście. główną atrakcją oprócz całego towarzystwa była trampolina, na której skakaliśmy i biegaliśmy do upadłego. rodzice byli szczególnie szczęśliwi, bo wystarczyło zostawić jednego dorosłego, żeby czuwał nad przebiegiem szaleństw trampolinowych w wykonaniu na przykład 8 dzieci, a pozostali mogli sobie siedzieć na werandzie przy herbatce, hi hi. jak już udało się nas ściągnąć z tej trampoliny to chodziliśmy na spacerki do lasu i nad jezioro, albo do starego kościoła z cegieł, albo urządzaliśmy grilla.

w lizakach spotkaliśmy michatka znanego jako żabek i jego siostrę jankę znaną jako priyanka. przyjadą do nas za parę dni, więc będziemy mieli więcej czasu dla siebie.

w drodze powrotnej zajechaliśmy do miszewa, gdzie czekała na nas tosia i tymek no i koniki też. tata musiał jechać na chwilę załatwić jakieś sprawy i nie było go przez to pół dnia, ale poza tym było bardzo fajnie – jak zwykle zresztą.

po lewej na dole najmniejszy materacyk, czyli franek, na górze żabson, w środku ewcia z kitką na głowie i tyłem ola średni materacyk, czyli siostra franka. no i ja w koszulce man united taty ukochanej

trampolinę uwielbiałem i szaleć potrafiłem nawet bez towarzystwa

 
o rany tutaj tyłem w czarnej koszulce mój ulubieniec lizakowy, mikołaj, koło nade mną fioletowa ola, obok granatowa ewcia, siedzi koło mnie mija, na górze skacze grześ, a jedyny dorosły, tutaj męczony przez stasia - najstarszego materacyka wujek maciuś, po prawej jego córeczka, która się zastanawia, czy jej tata wyjdzie cało z tych opresji
było też grilowanie, obowiązkowe, po skończeniu grilowania i wystygnięciu grila, grilować zaczynały dzieci, jak wyglądały po tej czynności, możecie sobie tylko wyobrazić

a to ja z moją nową dziewczyną :) co ma piękne dołki w policzkach


przez łąki, pola, lasy... jak tu pięknie

grzyby były, ale głównie niejadalne

 
no trampolina była moim królestwem

 
a to już znany wszystkim, domek miszewski z bartusiem. bartuś w lizakach miał słabe dwa dni i wysoką gorączkę, myśleliśmy, że to zęby, a w miszewie wieczorem, jak bartuś poszedł się kąpać, okazało się, że to trzydniówka była

 
a to już nasz tymoszka, czyli panicz tymek, czyli po prostu timofiejew

 
szukaliśmy grzybów, ale nic nie znaleźliśmy

standardowa wizyta u koników

tośka wiezie brata

2 komentarze: