w połowie sierpnia znów odwiedziliśmy miejsce, w którym byliśmy dwa lata temu, czyli lizaki na kaszubach. znów było spanko w namiocie, z czego byliśmy bardzo zadowoleni. nawet nie zauważyliśmy, że było dość zimno i rodzice przykrywali nas chyba tuzinem warstw ubrań i kocyków.
w tych lizakach to było całe przedszkole, bo przyjechało aż 15 dzieci plus rodzice oczywiście. główną atrakcją oprócz całego towarzystwa była trampolina, na której skakaliśmy i biegaliśmy do upadłego. rodzice byli szczególnie szczęśliwi, bo wystarczyło zostawić jednego dorosłego, żeby czuwał nad przebiegiem szaleństw trampolinowych w wykonaniu na przykład 8 dzieci, a pozostali mogli sobie siedzieć na werandzie przy herbatce, hi hi. jak już udało się nas ściągnąć z tej trampoliny to chodziliśmy na spacerki do lasu i nad jezioro, albo do starego kościoła z cegieł, albo urządzaliśmy grilla.
w lizakach spotkaliśmy michatka znanego jako żabek i jego siostrę jankę znaną jako priyanka. przyjadą do nas za parę dni, więc będziemy mieli więcej czasu dla siebie.
w drodze powrotnej zajechaliśmy do miszewa, gdzie czekała na nas tosia i tymek no i koniki też. tata musiał jechać na chwilę załatwić jakieś sprawy i nie było go przez to pół dnia, ale poza tym było bardzo fajnie – jak zwykle zresztą.
po lewej na dole najmniejszy materacyk, czyli franek, na górze żabson, w środku ewcia z kitką na głowie i tyłem ola średni materacyk, czyli siostra franka. no i ja w koszulce man united taty ukochanej
trampolinę uwielbiałem i szaleć potrafiłem nawet bez towarzystwa
było też grilowanie, obowiązkowe, po skończeniu grilowania i wystygnięciu grila, grilować zaczynały dzieci, jak wyglądały po tej czynności, możecie sobie tylko wyobrazić
a to ja z moją nową dziewczyną :) co ma piękne dołki w policzkach
przez łąki, pola, lasy... jak tu pięknie
grzyby były, ale głównie niejadalne
no trampolina była moim królestwem
a to już znany wszystkim, domek miszewski z bartusiem. bartuś w lizakach miał słabe dwa dni i wysoką gorączkę, myśleliśmy, że to zęby, a w miszewie wieczorem, jak bartuś poszedł się kąpać, okazało się, że to trzydniówka była
a to już nasz tymoszka, czyli panicz tymek, czyli po prostu timofiejew
szukaliśmy grzybów, ale nic nie znaleźliśmy
standardowa wizyta u koników
tośka wiezie brata

Fajne te Lizaki
OdpowiedzUsuń;-)
OdpowiedzUsuń