ponieważ nasza babcia już jest prawie zdrowa, czyli tak jak obiecała, ale potem nie będzie nas mogła przez dłuższy czas odwiedzać, bo będzie się jeszcze leczyła, to postanowiliśmy ją odwiedzić, ja bartuś, no i oczywiście mama. tatę zostawiliśmy w domu, bo ktoś musi na to wszystko zarobić, jak to mówi mama, a tak serio, to tata nie za bardzo mógł w tym tygodniu pojechać, więc z mamą polecieliśmy samolotem. odwiedziliśmy nowe lotnisko, bo nasz samolot leciał z warszawy do heringsdorfu, który jest co prawda za granicą, ale o wiele bliżej do świnoujścia niż z lotniska w szczecinie. ale zanim dotarliśmy na lotnisko w heringsdorfie przez 2,5 godziny opóźnienia obserwowaliśmy z różnych pozycji samoloty w warszawie, razem na lotnisku mama spędziła z nami sama prawie pięć godzin i potem jeszcze dwie godzinki w samolocie, nic dziwnego, że zasnęła jak tylko wsiadła do samochodu dziadka w heringsdorfie.
w czasie tej wizyty babcia tania jak zawsze nas rozpieszczała, robiła pyszne jedzonko, wymyślała różne zabawy (np. lepienie z pływającej plasteliny) i chodziła na długie spacery, a nawet na plażę. tam znaleźliśmy dla siebie taką łódkę, w której babcia się chowała przed słońcem, do tego mama kazała jej kupić kapelusz z wielkim rondem. łódka była wspaniałym miejscem, gdyby nie to, że jak się w niej siedziało, to trzeba było coś kupić, a że najtańsza była herbata, to piliśmy codziennie herbatę…
byliśmy też u babci misi, która miała ważną operację i rozkroili jej pół nogi i coś tam wymieniali i teraz tam ma różne śrubunki. babcia misia też jest dzielna i już chodzi, tylko się musi o coś podpierać. w międzyczasie przyjechał na weekend tatuś i dziadek ryś i byliśmy w komplecie i my z tatusiem pojechaliśmy odwiedzić pitka i martynkę w ich nowym wielkim domu i była super zabawa.
a jak wracaliśmy z tej naszej wycieczki, która trwała półtora tygodnia to wróciły z nami julka i dominika, które mają teraz wakacje.
lecimy…
z babcią tanią jak zawsze jest zabawa
bartuś raczkownik
bartuś buja łódkę, to nasza specjalna łódź morska
jakby się tu nie zmoczyć
cumownikiem jestem
zamieszanie u babci misi
z wizytą u pitka i martynki – niestety tylko takie ciemne
zdjęcie jedno wyszło. pitek ubrany jak robert kubica
a ku ku
bartuś uwielbia jeść piach
nasze miejsce strategiczne pod promem
braciszkowie śpią
nasza babcia misia miała operację i ją wszyscy odwiedzamy, żeby jej było miło
a bartusiowi bardzo spodobał się chodzik babci zwany balkonikiem
my lecimy samolotem
a to oto historyczne zdjęcie i historyczny lot
olt express – w dniu pisania tego postu linie się zawinęły,
to był pierwszy lot dziewczynek julki i dominy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz